Bałkany, Bośnia, Europa, Przemyślenia

BAŁKANY MIMO PRZECIWNOŚCI LOSU.

IMGP1260ja w Sarajewie, 2010

Już jutro kolejna wyprawa. Kolejna wyprawa solo, tym razem bliżej – na moje ukochane Bałkany. Miała to być wyprawa o charakterze sentymentalno – edukacyjnym. Sentymentalnie, bo zawitam do Sarajewa po raz pierwszy od czterech lat, czyli od czasu kiedy byłam tam na wymianie. Bazując na moich wrażeniach z powrotów do miejsc, gdzie dłużej mieszkałam – do Lizbony i do Coimbry – wiem, że będzie to dla mnie niesamowite przeżycie. Ze starych znajomych została ledwie garstka, ale moje ukochane miejsca pozostały. Pozostały, abym ponownie je odkryła i wchłaniała atmosferę magicznego miasta.

Edukacyjnie, bo zdecydowałam się odwiedzić dość turystyczną Chorwację, aby podszkolić mój chorwacki i zgłębić tamtejszą kulturę. W moich bałkańskich wojażach dotychczas traktowałam ten kraj nieco po macoszemu i tak naprawdę zawsze nieco przerażał mnie ten turystyczny tłum. Jednak w tym roku, dzięki kursom chorwackiego, zarówno moja wspaniała nauczycielka, jak i znajomi z grupy zaszczepili we mnie chorwackiego bakcyla. Zamierzałam szwędać się po mniej znanych, lecz urokliwych zakątkach tego kraju, poznając jednocześnie jego mieszkańców.

A więc, jak już wspomniałam, miała to być wyprawa o charakterze sentymentalną – edukacyjnym. Zupełnie przypadkiem okazała się być także wyprawą o przetrwanie. Wyprawą, do której zniechęcają mnie zajmujący się mną lekarze (według nich powinnam teraz leżeć w szpitalu), od której usilnie odwodzą mnie rodzice i przyjaciele. Choroba nie wybiera, dopadła i mnie, a w moim stanie niekoniecznie powinnam decydować się na wyprawę solo. Ale mimo pewnych- i zrozumiałych – obaw, podświadomie coś mnie zmusza bym spakowała plecak i pojechała na lotnisko. Coś mi mówi, że ta podróż, choć może być ciężka, ma swój określony cel, że nie mogę jej odłożyć na później. Że pomoże mi uspokoić się, odżyć i przygotować na dalsze leczenie. Że będzie to całkowicie odmienna podróż, od tych, które już odbyłam. Podróż, w której nie miejsca, a sama droga będzie celem. Podróż która pozwoli mi pokonać moje słabości i stać się silniejszą. Na którą decyduję się mimo wszelkich przeciwności losu.

Samolot za 12 godzin. Nie ma odwrotu.

You Might Also Like

No Comments

Dodaj komentarz