Australia, Przemyślenia

ŻEGNAJ AUSTRALIO!

Dziś jest mój ostatni dzień w Australii. Byłam tu prawie siedem miesięcy i mogę spokojnie powiedzieć, że ten czas, który tu spędziłam był dla mnie wyjątkowy pod każdym względem.

Australio, dziękuję Ci za ogrom pozytywnych rzeczy, które mnie tu spotkały. To tu przekonałam się, że mam najlepszych przyjaciół na świecie (Bożenko, Gugo, Jasiu, Aniu – to o Was!). To tu się zakochałam i spędziłam piękne chwile z wyjątkowym człowiekiem. To tu dostałam zlecenie na namalowanie obrazów za konkretną kasę. To tu mieszkałam w jednym z najfajniejszych miast na świecie, o którego zobaczeniu marzyłam przez tyle lat. To tu spędziłam trzy miesiące w drodze robiąc ponad 13 000 kilometrów z ludźmi, których mogę teraz nazwać moimi przyjaciółmi. To tu z typowej miejskiej dziewczyny zmieniłam się w miłośniczkę natury, która od weekendów na mieście woli zrobić dwudniowy trekking. To tu zobaczyłam wiele pięknych miejsc, o których marzyłam i jeszcze więcej takich, o których nie miałam pojęcia, a nie raz zatkały mi dech w piersiach. To tu po drodze spotkałam tonę fantastycznych ludzi, którzy bezinteresownie mi pomogli i ubarwili moje życie swoimi historiami.

Australio, dziękuję Ci za ogrom lekcji, które mi dałaś. To tu nie udało mi się znaleźć satysfakcjonującej mnie pracy i musiałam wykonywać taką samą, jak 7 lat temu w Polsce, a i zdarzyło mi się dorabiać wykonując pracę fizyczną. To tu przeżywałam dylematy pod tytułem słuchać serca i zostać, czy zaufać rozumowi i ruszyć w dalszą drogę. To tu tęskniłam za Warszawą, rodziną i przyjaciółmi na maksa, tak, że bolało i łzy mimowolnie napływały mi do oczu. To tu szczypałam się z każdym groszem (Australio, czemu jesteś tak cholernie droga?). To tu podróżując przez trzy miesiące non stop z kimś czekałam z niecierpliwością na moment, kiedy wrócę do podróży solo. To tu pod sam koniec mojego road tripa marzyłam o wygodnym łóżku. To tu przekonałam się, że podróże to nie tylko tęcze i jednorożce.

Nie zamieniłabym tego doświadczenia na żadne inne. To właśnie pobyt w Australii pozwolił mi uświadomić sobie, w jaki sposób chcę kontynuować moją podróż i czym chcę się zająć w przyszłości. To tu przeżywałam ciężkie chwile, zrobiłam krok do tyłu w moim życiu, po to, by  móc zrobić dwa kroki do przodu. Teraz jadę do kraju, o którym marzyłam od dłuższego czasu, a wcześniej bałam się tam pojechać sama. Australio, opuszczam Cię szczęśliwa, spełniona, zmotywowana do realizacji moich planów i z odwagą patrząca w przyszłość.

Australio, dziękuję Ci za to niepowtarzalne doświadczenie. Za możliwość obcowania z Twoją unikalną fauną każdego dnia, za oposy czające się na jedzenie, kangury czy emu uciekające przez autem, za krowy leżące na drogach zupełnie jak w Indiach, za pająki, których praktycznie nie spotkałam, za skrzeczące kakadu i kukaburry. Za niepowtarzalną roślinność i moje ukochane eukaliptusy na każdym kroku, obłędnie pachnący chiński jaśmin i przepięknie kwitnące dżakarandy. Za Twoje cuda natury i za okropną architekturę krytą blachą falistą. Za stacje benzynowe wyglądające jak nasze stare dobre CPNy. Za ogromną różnorodność pod względem kuchni, sztuki. Za poranki na pięknych plażach i zimne noce na pustyni, gdy nawet trzy śpiwory nie pozwalały mi się ogrzać. Za najbardziej rozgwieżdżone niebo na świecie.

Jeszcze kiedyś do Ciebie wrócę, bo jest tu tyle rzeczy, które chciałabym zobaczyć czy przeżyć na nowo. A na razie żegnaj. See ya mate!

Chcesz wiedzieć jaki mam plan na dalszą część podróży? Zapisz się na list z podróży w okienku po prawej stronie bloga! —–>

You Might Also Like

1 Comment

  • Reply Karolina 26/07/2017 at 23:09

    Zazdroszczę Ci tego czasu w Australii! Też czuję niedosyt i mam nadzieję wrócić tam kiedyś na dłużej 🙂 Tymczasem korzystaj z Timoru! :*

  • Dodaj komentarz