Przemyślenia

BO PODRÓŻ DOOKOŁA ŚWIATA TO NIC SZCZEGÓLNEGO.

Budzi mnie silny wiatr trzepoczący namiotem. Nie mogę zasnąć z powrotem. Wychodzę z namiotu i ukazuje mi się intensywnie burzowe niebo. Po  chwili pośród ciężkich chmur zaczynają przebłyskiwać promienie słońca i pojawia się tęcza. Zaraz dołącza do niej druga, równolegle rozmieszczona. Napawam moje oczy i duszę tym spektaklem. Nie jestem w tym odosobniona. Mimo, że to trudno dostępna plaża, to kilku innych backpackersów robi dokładnie to samo.

Nie jestem wyjątkowa

Odkąd rok temu oficjalnie ogłosiłam, że rzucam wszystko i jadę w podróż dookoła świata, regularnie dostaję maile i wiadomości, w których ludzie piszą mi, że chcieliby zrobić to samo, ale… Ale zawsze wymieniają mi większe lub mniejsze wymówki. Skąd ja to znam! Też miałam wymówki przed wyjazdem, ale koniec końców zebrałam się na odwagę, by rzucić wszystko i wyjechać w pogoni za marzeniem. Nie miałam złego życia w Polsce. Po wielu latach prób znalazłam pracę, w której się realizowałam i w której miałam wielu dobrych znajomych. W poszukiwaniu marzeń zostawiłam dobrze zapowiadający się związek, ukochaną rodzinę i świetnych przyjaciół. Opuściłam wyjątkowe mieszkanie w przedwojennej warszawskiej kamienicy. Czym się wyróżniłam? Miałam jaja, by podążać moją własną drogą, bo serce podpowiadało mi: spróbuj. Poza tym nic we mnie wyjątkowego. Podczas ostatnich ośmiu miesięcy podróży spotkałam setki, jeśli nie tysiące osób, które rzuciły dotychczasowe życie, by podróżować, w tym wielu dziewiętnasto- lub dwudziestolatków. Ja w ich wieku nie myślałam nawet o wyściubieniu nosa gdzieś poza Europę. Jak widzicie, nie jestem wyjątkowa.

Nie robię nic szczególnego

Nie płynę kajakiem przez ocean, nie zdobywam szczytów w Himalajach ani nie pokonuję pieszo kilku kontynentów. Za to przecieram dawno już przetarte szlaki. I nie mam z tym problemu. Nie aspiruję do miana ‚naj’ podróży w żadnej z kategorii. Nie musi być najniebezpieczniej, najwyżej, najdalej, wystarczy, by dla mnie było najlepiej. Ważne w tym wszystkim dla mnie jest to, że ja się czuję dobrze z moim sposobem na podróż. Ty możesz mieć zupełnie inny pomysł na podróż i to jest piękne. Nie będę Ci mówić, co jest bardziej lub mniej wartościowe. Mogę Ci podpowiedzieć, byś robił to, co podpowiada Ci serce. Nie dla splendoru, travelerów czy innych kolosów. Rób to, co chcesz najbardziej w danym momencie, nawet, jeśli inni będą twierdzić, że to nic szczególnego. To jest szczególne, bo jest Twoje, bo to Twoja własna ścieżka.

Jestem szczęśliwa sama ze sobą

Bo nawet deszczowy i chłodny dzień w podróży jest fajniejszy od najlepszego dnia w pracy. Bo codzienne podziwianie nowych krajobrazów jest lepsze, niż dobrze znane widoki za płotem domu. Bo pocałunek z widokiem na operę w Sydney po prostu smakuje lepiej. Bo wizyty w szpitalu podczas podróży pokazują, jak kruche jest życie i że należy się cieszyć z każdej chwili. Bo mimo nieraz cholernej tęsknoty za najbliższymi zawsze mogę na nich liczyć, mimo, że są kilkanaście tysięcy kilometrów ode mnie.

Codziennie kroczę przed siebie przez wielu utartą ścieżką, która dla mnie jest jednak ścieżką zupełnie nową. Nie mam pojęcia dokąd mnie zaprowadzi, nie mam pojęcia kiedy moja podróż się skończy. Wiem jedno: po latach marzeń wreszcie żyję teraźniejszością i nasycam się nią na maksa. Podróż, w której jestem, nie jest jednak oderwaniem się od życia. To jest moje życie. Dlatego właśnie, jakkolwiek by to na fejsbuku nie wyglądało, droga, którą przebywam, ma swoje lepsze i gorsze momenty. I jak to w życiu: raduję się, kocham, płaczę, tęsknię, próbuję nowego, ekscytuję się, stresuję. Pozwalam sobie na przeżywanie pełnej gamy emocji w moim sercu, bo wiem, że dzięki temu jestem w stanie osiągnąć wewnętrzną harmonię i szczęście. A będąc w samym środku mojego największego życiowego marzenia już snuję plany na przyszłość.

A Ty, ile jeszcze będziesz żyć planami i niezrealizowanymi marzeniami?

 

You Might Also Like

11 komentarzy

  • Reply Anita 07/06/2017 at 17:58

    Może i przetarte już szlaki, ale dla wielu jesteś inspiracją i pokazujesz że jak się chce to można wszystko! Powodzenia w dalszym spełnianiu marzeń 🙂

  • Reply Ewelina, One Way 2 Freedom 27/06/2017 at 07:45

    Bardzo prawdziwy tekst…i bardzo się z nim utożsamiam :). 💓

    • Reply kamieverywhere 27/06/2017 at 09:43

      Dziękuję bardzo, miło mi! 🙂

  • Reply Celina 27/06/2017 at 08:02

    I tak trzymaj, Kamila. Czytam Cię i z przyjemnością śledzę Twoją podróż. Piękne jest to, że się spełniasz, odkrywasz, przeżywasz. Powodzenia!

    • Reply kamieverywhere 27/06/2017 at 09:45

      Nie dziękuję! Ja do tej pory wspominam, jak się poznałyśmy i jak mi zaimponowałaś odnalezieniem swojego miejsca na ziemi I zrobieniem wszystkiego, by tam zamieszkać. Ja dalej szukam mojego miejsca na ziemi 🙂

  • Reply Ibazela 27/06/2017 at 10:02

    Kamila, super! Tak trzymaj 🙂

    • Reply kamieverywhere 29/06/2017 at 01:35

      Dzięki moja droga! 🙂

  • Reply Travelling Milady 28/06/2017 at 19:38

    Ja za to nie napiszę nic szczególnego, ale pragnę Ci pogratulować. Każdy z nas jest na swój sposób tak samo zwyczajny co niezwykły. Właśnie dlatego, że to nasze życie i my odpowiadamy za nasze decyzje. Udowadnianie innym mija się z celem. Udowadniajmy sobie. Nikt tak nie zaopiekuje się nami, jak my sami. I właśnie to jesteśmy sobie winni. Powodzenia w dalszej podróży 🙂

    • Reply kamieverywhere 29/06/2017 at 01:37

      „Nikt tak nie zaopiekuje się nami, jak my sami” – oj tak, święte słowa, staram się je wcielać w życie 🙂 dziękuję!

  • Reply BrB Adventures 12/11/2017 at 18:32

    „W poszukiwaniu marzeń zostawiłam dobrze zapowiadający się związek, ukochaną rodzinę i świetnych przyjaciół. Opuściłam wyjątkowe mieszkanie w przedwojennej warszawskiej kamienicy.” -> o ile artykuł sam w sobie jest fajny o tyle myślę, że to zdanie jest zbyt dramatyczne. Gdyby związek miał trwać to by przetrwał, rodzina i przyjaciele jeśli przyjaciółmi są to też zostaną co najlepsze może nawet wpadną w odwiedziny, mieszkanie można było pod wynająć, ale jak nie to będzie inne. I właśnie zmiany są najlepsze w podróżowaniu zmieniamy siebie, nasze miejsca, nasze wszystko ale to nie znaczy, że przy tym tracimy na tym. I to te zmiany dodają nam doświadczeń, przyjaciół, umacniają relacje z innymi, dają nam inne/nowe życie. Powodzenia w dalszej drodze.

    • Reply kamieverywhere 16/11/2017 at 17:19

      Nie zgodzę się z Twoją opinią, bo wiedziałam, że przynajmniej dwie z tych rzeczy tracę. Związek był na tyle świeży, że potrzebny byłby prawie cud, by przetrwał, kiedy ja byłam w drodze. Wiedziałam, że mieszkanie przejmą nowi lokatorzy na dłużej i że praktycznie nie będę miała możliwości w przyszłości go wynajmować, wiedziałam też, że za takie pieniądze i w takiej lokalizacji na pewno nie znajdę mieszkania już nigdy. Co do rodziny/przyjaciół to część znajomości się przerzedziło, część umocniło, zyskałam też kilkoro przyjaciół po drodze, więc tu w sumie na plus. Ale tego, co przez ten rok doświadczyłam i czego się dowiedziałam o sobie, to nikt mi nie odbierze. Dziękuję za komentarz!

    Odpowiedz na „CelinaAnuluj pisanie odpowiedzi