Afryka, Wyspy Zielonego Przylądka

SANTO ANTAO – NAJPIĘKNIEJSZA WYSPA ZIELONEGO PRZYLĄDKA?

Kiedy mnie pytają: „Która jest Twoja ulubiona Wyspa Zielonego Przylądka?” to nie mam problemów z odpowiedzią. Uwielbiam Santo Antao! To to ta z wysp Cabo Verde, którą wszyscy się zachwycają, a swoje wizyty tam wspominają z rozrzewnieniem. Co takiego ma w sobie, że przyciąga jak magnes i nie daje o sobie zapomnieć?

Santo Antao – pierwsze wrażenia z Porto Novo i Alto Mira

Jest wczesny ranek i słońce dopiero świta. Na horyzoncie pojawia się niepozorny port i wypalone wzgórza za małym miasteczkiem. Gdzie ta zieleń Santo Antao, którą wszyscy się zachwycają? Jeszcze, jeszcze chwila. Musze uzbroić się w cierpliwość. Jestem w Porto Novo, największym mieście Santo Antao. Port w Porto Novo odwiedzają wszyscy, bo na wyspę można się dostać jedynie drogą morską z Mindelo.

Wyruszam drogą na zachód wyspy. Po godzinie drogi wysiadam z auta i dochodzę na skraj wioski. Dalej nie ma już nic. Droga się kończy. Patrzę na tą krainę kontrastów. Strzeliste, w niektórych miejscach wręcz karbowane wierzchołki gór. Pod nimi uginają się krzaki z gwiazdami betlejemskimi i bananowce. Znajdujące się między wściekle kolorowymi domami łagodne stoki wzgórz porastają pola kapusty. Przed fioletowym parterowym domkiem kilku mężczyzn gra w ouril, lokalną grę.

– Wow, jakie piękne to wszystko! – Pomyślałam będąc po raz pierwszy w Alto Mira. – Poczekaj, po tym, co zobaczysz w kolejnych dniach to dopiero oniemiejesz z wrażenia – mówił do mnie mój lokalny znajomy, uśmiechając się z przekonaniem. I miał rację. Po odwiedzeniu 50 państw na całym świecie i zachwytu nad różnorodnymi krajobrazami na kilu kontynentach, ten na Santo Antao należy do moich ukochanych, dla których mam szczególne miejsce w moim sercu.

Porto Novo

Alto Mira

Kontrasty krajobrazu Santo Antao: Tope de Coroa i Estrada da Corda

Santo Antao to druga co do wielkości Wyspa Zielonego Przylądka. Jest też jedną z najbardziej górzystych, obfitujących w różnorodne formacje górskie. Wpływ na nią ma w dużej mierze klimat. Na zachodzie wyspy, smaganym suchymi wiatrami, dominuje surowy, wręcz księżycowy krajobraz. To tam znajduje się Tope de Coroa, najwyższy szczyt Santo Antao. To też praktycznie wyludniony obszar. Idąc trasą z widokiem na wspomnianą górę widzę ledwie kilka domków. Jeden z nich kryje mistrza. Mistrza w wyrabianiu kozich serów. Puchary za jego produkty pochodzą z Portugalii czy Włoch i kontrastują z bardzo skromnym wnętrzem jego malutkiego, ciemnego domu.

Estrada da Corda to jedna z najbardziej widowiskowych tras na świecie. Brzmi to jak zdanie z folderu reklamowego biura podróży. Tyle, że nie ma w tym grama przesady. Droga ta, mająca około 40 km, wije się z Porto Novo ku wierzchołkom gór, nie raz je przecinając, aż do serpentynowego zejścia z widokiem na dwie doliny – Ribeira Grande i Ribeira da Torre. Ta wyjątkowa trasa ma jednak bardzo smutną historię. Do budowy drogi – jej wytyczania, przebijania się przez góry i późniejszego brukowania – Portugalczycy zmuszali lokalnych mieszkańców. Kabowerdyjczycy harowali w nieludzkich warunkach i wielu z nich zginęło podczas tego przedsięwzięcia.

Tope de Coroa

Estrada da Corda

Ponta do Sol – esencja Santo Antao

Na północno-wschodnim skrawku Santo Antao przycupnęło Ponta do Sol. To miasteczko rybackie otoczone spadającymi wprost do oceanu gigantycznymi skałami, za którymi można podziwiać jeden z piękniejszych zachodów słońca na Wyspach Zielonego Przylądka. Z małego portu rybacy wypływają na łowy, a popołudniem można ich spotkać pracujących przy tradycyjnych, drewnianych łodziach.

Idę z moim znajomym na kolację do małej knajpki. Niepozornej, schowanej w drugim rzędzie wąskich uliczek. Do kolacji będzie przygrywać kilku lokalnych muzyków. Okazuje się, że Marco zna się z nimi bardzo dobrze i mnie z nimi zapoznaje. – A wiesz, że Kamila śpiewa po kreolsku? – Marco zagaja do muzyka. Ten się dziwi, ale za chwilę zaprasza mnie do duetu. Widząc moje zwątpienie nie odpuszcza. Wychodzimy na scenę i śpiewamy razem ‘Sodade’, klasyk muzyki kreolskiej. Widzę, że niektórzy z gości – a są tu sami Kabowerdyjczycy – mają łzy w oczach. Moje też stają się wilgotne.

Panorama Ponta do Sol

Zachód słońca z Ponta do Sol

Fontainhas – najpiękniejsze miejsce Santo Antao?

Następnego dnia o świcie wyruszam o świcie z Ponta do Sol w stronę Fontainhas. Kiedy myślałam, że widziałam już to, co na Santo Antao najpiękniejsze, to dosłownie za rogiem czekała na mnie ogromna niespodzianka. Fontainhas została uznana w 2015 roku przez National Geographic za drugą najpiękniej położoną miejscowość na świecie. Zdecydowanie muszę przyznać im rację!

Za jednym z zakrętów droga odbija znad oceanu i wrzyna się w ląd. Pode mną skała prawie prostopadle zmierza ku przepaści, a samo wzgórze wije się zakrętami do oceanu. Za chwilę mym oczom ukazują się kolorowe domki, które przycupnęły na samym brzegu zbocza po drugiej stronie doliny. Tereny wokół są wykorzystywane na uprawy tarasowe. To właśnie Fontainhas.

Nie ma takiej kamery i takiego aparatu, które oddałyby piękno tego miejsca, jak i jego położenia. Ale w Fontainhas jest jeszcze jedna niesamowita rzecz. Cisza. Gdybyśmy byli w Europie czy gdzieś w Azji to pewnie wioska dawno byłoby zadeptana. A tu tylko obserwujemy kobietę pielącą poletko i zachodzimy na kawę do małej knajpki, gdzie ojciec właściciela zaraz sięga po gitarę i przenosi nas w świat morny.

Magia Fontainhas porwie każdego. Z tego miejsca po prostu nie chce się ruszać z powrotem. Ale by dopełnić odkrywanie najpiękniejszych miast na Santo Antao, ruszam z powrotem, tym razem trasą wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy.

Widok na Fontainhas

Zachodnia ściana Fontainhas

Ribeira Grande – stolica grogu na Santo Antao

Od drogi, która została wybudowana stosunkowo niedawno, odchodzi kilka mniejszych prowadzących do majestatycznych dolin. Najpierw skręcam doliny Ribeira Grande, przejeżdżając przez miasto o tej samej nazwie. Ribeira Grande jest stolicą Santo Antao. Zatrzymuję się tam na krótki spacer, by podziwiać największą kolekcję murali na całej wyspie. Dzieła z Cesarią nie może zabraknąć.

Po odbiciu w szutrową drogę udajemy się na spacer. Z jednej strony poszarpane wierzchołki gór, z drugiej rozłożyste drzewa chlebowca i pnące się w górę smukłe drzewa papai. Z tego miejsca bije piękno i spokój. Po drodze mijamy lokalnych mieszkańców, którzy niosą na plecach przycięte kawałki trzciny, która rośnie w dolinie. – To do produkcji grogu… Najlepszy jest właśnie stąd. – zachwala Marco witając się ze wszystkimi po drodze. Jego rodzina pochodzi z doliny.

Grog to mocny alkohol wytwarzany z trzciny cukrowej. Ten oficjalny, sprzedawany w sklepach, zawiera 40% alkoholu, ale ten domowej produkcji może być dużo mocniejszy. – Chcesz zobaczyć jak my go produkujemy? Uśmiecham się tylko, a po kilku kilometrach trasy trafiamy do jego rodzinnego domu. Jego mama, która nigdy mnie wcześniej nie widziała, ściska mnie na powitanie, a tata przychodzi z butelką pełną grogu. Wcześniej próbowałam grog kilka razy, ale dopiero ten faktycznie mi zasmakował. Niektórzy określają go zwykłym bimbrem, ale uważam, że takie słowa to obraza dla tego trunku. Po degustacji przechodzimy w głąb podwórka zobaczyć przydomową destylarnię. – Tu na Santo Antao prawie każda rodzina taką ma. – kwituje Marco.

Dolina Ribeira Grande

Trzcina do produkcji grogu

Paul – zielony ogród Santo Antao

Wisienką na torcie Santo Antao jest Paul, przepiękna, chyba najbardziej zielona dolina na wyspie, gdzie podobnie jak w Ribeira Grande wzgórza są pokryte trzciną cukrową. Ta dolina rywalizuje z sąsiednimi o miano stolicy grogu. Dla mnie jest jednak ulubionym miejscem na trekkingi. Zejście do doliny od strony krateru Cova to jedno z najpiękniejszych wspomnień z Santo Antao. To miejsce lubię też za tradycyjne kamienne domy wyzierające spomiędzy liści wysokich bananowców.

Przy jednym z nich widzę palenisko. Takie miejsce do gotowania to nierzadki widok w mniejszych miejscowościach czy wsiach na archipelagu. Tak samo jak wspólne przyrządzanie posiłków na takim fogao i przesiadywanie z sąsiadami pod rozłożystym drzewem spędzając kolejną godzinę nad partyjką ouril. Na Wyspach Zielonego Przylądka stosunki społeczne są bardzo dobrze rozwinięte, a dobrze to widać szczególnie na Santo Antao. I tego życia razem, mocnych więzi z rodziną i sąsiadami, spokoju i radości z małych rzeczy możemy się od Kabowerdyjczyków uczyć.

Dom w dolinie Paul

Widoki z trekkingu w Paul

Co przyciąga na Santo Antao?

Kiedy ostatni raz łapałam prom do Mindelo, a za chmurami znikało Santo Antao, szepnęłam do przyjaciółki – Dopiero co wyruszyliśmy, a ja już tęsknię i chcę wracać. Ona odparła: – Ja tu bywam regularnie od 30 lat i zawsze mam to samo uczucie w sobie. Bo w Santo Antao jest magia, która przyciąga i po prostu się tu wraca. Ja sama czuję, że będę tu wracać.

I wracałam. Kilkanaście razy. I będę wracać nie raz.


Chcesz dowiedzieć się więcej o Wyspach Zielonego Przylądka? Przeczytaj te posty:

Interesują Cię inne portugalskie kolonie? Dowiedz się więcej o Timorze Wschodnim!

You Might Also Like

2 komentarze

  • Reply Ewa 16/06/2020 at 10:52

    Nie tak dawno jeszcze, pewna blogerka opisywała tak barwnie Maderę, że czytając jej wspomnienia, podświadomie wiedziałam już, że tam będę, że wszystkie te cudowności dotknę, powącham, sfotografuję i opiszę. Ani się obejrzałam a już na Maderę leciałam. Czy będzie tak samo po przeczytaniu tego posta? Miejsce to od pierwszego zdania i zdjęcia też mnie zachwyciło. Trudne czasy nastały i kto wie, jak dalej potoczą się losy starych podróżników, czy zdążą jeszcze zobaczyć kolejny kawał tak pięknego świata?
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Reply kamieverywhere 16/06/2020 at 12:13

      Myślę, że prędzej, niż później będzie możliwość podróży po świecie, jak i pojechania na Wyspy Zielonego Przylądka… Mam nadzieję, że i Tobie się uda, bo warto odkryć Cabo Verde! Pozdrawiam 🙂

    Leave a Reply