Afryka, Wyspy Zielonego Przylądka

WYSPY ZIELONEGO PRZYLĄDKA: KTÓRĄ WYBRAĆ?

Wyspy Zielonego Przylądka: którą wybrać? To pytanie zadają ci, którzy słuchają moich pełnych pasji opowieści o tym archipelagu. Zawsze odpowiem – to zależy. Zależy w jaki sposób lubisz spędzać wolny czas i co chcesz zobaczyć. Archipelag jest na tyle różnorodny, że na pewno znajdziesz tam wyspę, na której spędzisz czas dokładnie tak, jak lubisz!


Charakterystyka Wysp Zielonego Przylądka

 

Wyspy Zielonego Przylądka to archipelag składający się z 10 wysp, z których 9 jest zamieszkanych. Możemy je podzielić na dwie grupy: Barlavento (Zawietrzne) i Sotavento (Podwietrzne). Do grupy Barlavento zaliczamy Sal, Boa Vista, Santo Antao, Sao Vicente, San Nicolau i bezludną Santa Luzię. W skład Sotavento wchodzą Santiago, Fogo, Brava i Maio.

Wyspy można też podzielić ze względu na czas powstania, a łatwo to określić biorąc pod uwagę, że są one pochodzenia wulkanicznego i wypiętrzały się w rożnych okresach. Ma to też wpływ na ich obecną budowę geologiczną. Najstarsze są Sal, Boa Vista i Maio, które są wyspami najbardziej płaskimi. Ze względu na to, że leżą najbliżej kontynentu afrykańskiego, to nie dość, że jest na nich najmniej roślinności, to są też pod dużym wpływem wiatrów znad Sahary. Najmłodszą wyspą jest z kolei Fogo, nad którą góruje wulkan o tej samej nazwie, będący też najwyższym szczytem Wysp Zielonego Przylądka.

Wbrew nazwie, Wyspy Zielonego Przylądka nie są zielone. A przynajmniej nie wszystkie. Z niewymienionych wcześniej wysp, ubogie w roślinność są Sao Vicente i Santa Luzia, natomiast na części Santiago, Santo Antao czy Sao Nicolau rozwija się rolnictwo. Ze względu na małą roczną sumę opadów, tylko niektóre wyspy zazieleniają się po krótkiej porze deszczowej.

SAL

Nie będzie przesady, jeśli powiem, że na Sal trafia 80, a może nawet 90% ogółu turystów przyjeżdżających na Wyspy Zielonego Przylądka. To miejsce, gdzie aż po horyzont ciągną się szerokie, piaszczyste plaże oblewane turkusową wodą i gdzie co chwilę napotykamy lokalny beach bar, w którym po raz pierwszy poczujemy czym jest no stress. Dlaczego właśnie Sal stała się tak popularna? Bardzo dużo zawdzięcza… lotnisku. Lotnisko w stolicy Sal – Espargos – powstało w połowie XX wieku i przez wiele lat było ważnym miejscem na międzylądowania podczas lotów z Afryki lub Ameryki Południowej do Europy. Najpierw pojawiła się tam infrastruktura obsługująca załogi samolotowe, później jedna belgijska para zwabiona łagodnym klimatem otworzyła tam hotel Morabeza i… dalej się już potoczyło.

Szacuje się, że obecnie prawie 60% wszystkich łóżek hotelowych Wysp Zielonego Przylądka znajduje się właśnie na Sal (a oprócz niej mamy jeszcze 8 zamieszkanych wysp!). Jeśli jesteś wymagający co do zakwaterowania podczas Waszych wakacji, to Sal spełni Twoje nawet najbardziej wyśrubowane potrzeby, gdyż hoteli cztero- czy pięciogwiazdkowych z odpowiednią infrastrukturą i all inclusive jest tam bez liku.

Uprawiasz surfing lub kitesurfing? To na pewno już słyszałeś o Sal. Wyspa znana jest z jednych z najlepszych fal na świecie i co roku odbywają się tam mistrzostwa świata w kitesurfingu. Te warunki mają jednak jeden minus – na niektórych plażach Sal, a szczególnie na Ponta Preta – praktycznie nie da się pływać, gdyż te fale są po prostu ogromnie niebezpieczne.

Inny plus Sal? Mówią, że słońce jest tam 350 dni w roku i faktycznie, jest to wyspa, na którą można przyjechać na słodkie nicnierobienie przez cały rok. Minusy? Wiele osób narzeka na monotonny krajobraz wyspy. De facto Sal jest półpustynią, a jedyną naturalną roślinnością występującą na wyspie są karłowate krzewy. Jedynym przełamaniem rutyny widoków są saliny w północnej części wyspy w Pedra de Lume.

 

BOA VISTA

Boa Vista to druga najchętniej odwiedzana – po Sal – wyspa Cabo Verde. Dlaczego? Podobnie jak na Sal, mamy tu resorty z formułą all inclusive, które upodobały sobie europejskie biura podróży. I tak, jak na Sal, mamy tu szerokie, piaszczyste plaże i znakomite warunki do uprawiania sportów wodnych. Na tym jednak podobieństwa między wyspami się kończą.

Należy zauważyć, że zdecydowana większość hoteli na Boa Vista, w tym największy z nich – Riu Karamboa – leżą poza stolicą wyspy (Sal Rei). To spowodowało, że stolica, jak i mniejsze miasteczka w dużej części zachowały swój tradycyjny, lokalny klimat, czego nie można powiedzieć o największym mieście Sal, czyli Santa Maria.

Poza tym hotele na Boa Vista nie są zgrupowane jeden obok drugiego, a plaże są szersze, dłuższe i dużo mniej uczęszczane. Na Boa Viście znajdziemy też wydmy czy małe oazy przypominające w niektórych miejscach Saharę, a których nie doświadczymy na surowych półpustyniach Sal.

Lokalni mieszkańcy mówią mi, że Boa Vista to Sal sprzed 15 czy 20 lat. Jest to miejsce, gdzie obok turystyki dalej istnieje spokojne leniwe życie, a w wioskach odległych od kurortów lokalni mieszkańcy zajmują się tym, czym zajmowali się od wieków, czyli hodowlą kóz.


MAIO

Maio to najmniejsza z półpustynnych Wysp Zielonego Przylądka. Maio jest wyspą, na którą nie dotarła jeszcze masowa turystyka i nie znajdziemy tam ani jednego resortu. Może to dziwić, bo od stolicy wysp – Praii – dzieli ją zaledwie 15-minutowy lot. Po kwadransie jednak przeniesiemy się do zupełnie innego świata…

Podobnie jak poprzedniczki, Maio charekteryzują piękne piaszczyste, płaskie plaże. Na tej wyspie mamy prawie stuprocentową szansę, że będziemy na któreś z plaży zupełnie sami. Nawet plaża w okolicy stolicy wyspy – Porto Ingles – nie jest tłumnie odwiedzana. W dobie masowej turystyki to rarytas!

No właśnie – sama stolica wyspy jest świetnym miejscem na relaks, bo to małe, urocze kolonialne miasteczko z górującym nad nim fortem. W Porto Ingles masz dużą szansę integracji z lokalną społecznością, bo ludzie na Maio są jednymi z najserdeczniejszych na całym archipelagu. Nie spodziewajcie się tam jednak wielu miejsc do imprezowania.

Na wyspie nadal pozyskuje się sól tradycyjnymi metodami, a ta tradycja sięga aż XVII wieku. Co ciekawe, przy tym procesie pracują kobiety, więc kontrast białych kopców soli, turkusowego morza i nieba oraz kolorowych, typowo afrykańskich kreacji, mamy zapewniony! To wyjątkowy krajobraz na Wyspach Zielonego Przylądka.

Zdjęcia z Maio dzięki uprzejmości Paulina on the road


SANTIAGO

Santiago to największa z wysp, na której znajduje się stolica Wysp Zielonego Przylądka – Praia. Wyspa skupia się jak w soczewce wszystko, co kabowerdyjskie. Mamy tu zarówno największe miasto archipelagu, plaże, skaliste wybrzeża czy szlaki górskie. Santiago to jednak przede wszystkim kolebka kultury i historii Cabo Verde.

To na Santiago najpierw osiedlili się Portugalczycy zakładając osadę Ribeira Grande w 1462 roku. Ribeira Grande nazywa się dziś Cidade Velha (Stare Miasto) i jest jedynym miejscem na całym archipelagu, które jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Spacer po najstarszej ulicy na Cabo Verde – Rua de Banana – to istny powrót do przeszłości.

Ze stołecznej wyspy wywodzą się gatunki muzyczne, takie jak funana, batuku, tabanka. Są one głęboko zakorzenione w tradycji kontynentu afrykańskiego i bardziej, niż na melodię stawiają na rytm. Były one wyrazem sprzeciwu wobec kolonialistów, a taniec formą oczyszczenia i chociaż chwilowego wyrwania z jarzma niewoli. Do tej pory możemy spotkać batukadeiras wykonujące swój słynny taniec, a funanę usłyszymy na każdej lokalnej imprezie na wyspie.

Miłośnicy plaż przybywając na Santiago nie będą wniebowzięci. Na stołecznej wyspie nie ma ciągnących się po horyzont plaż z drobnym, bielutkim piaskiem, jak na Sal, Boa Vista czy Maio. Zawsze warto jednak pojechać do Tarrafal, gdzie znajduje się najładniejsza plaża wyspy. Podobnie rzecz ma się ze szlakami górskimi – te na Santo Antao są dużo bardziej zróżnicowane. Jeśli jednak stawiasz na autentyczność, to największa wyspa archipelagu powinna być Twoim wyborem.


FOGO

Fogo to najmłodsza i najwyższa wyspa całego archipelagu, nad którą góruje najwyższy szczyt Wysp Zielonego Przylądka o tej samej nazwie, co sama wyspa. Fogo oznacza dosłownie ogień i taka też jest ta wyspa. Jeśli jednak ktoś by się spodziewał jedynie wulkanicznego klimatu na Fogo, to się pozytywnie rozczaruje.

Sao Filipe, stolica Fogo, to z pewnością jedno z ładniejszych miasteczek na całym Cabo Verde. Kompaktowe, z kolorowymi, odnowionymi fasadami budynków, przycupnęło na klifie nad czarną plażą, skąd można podziwiać sąsiednią Bravę.

Największą atrakcją wyspy jest oczywiście sam wulkan Fogo, który znajduje się w ogromnej kalderze. Warto zatrzymać się w Cha das Caldeiras na kilka dni, nie tylko po to, by wejść na sam szczyt wulkanu czy zorganizować inne piesze wędrówki, ale też by poczuć niepowtarzalny klimat wioski na końcu świata.

Wyspa to też miejsce, gdzie można spróbować wyjątkowych specjałów lokalnej kuchni. W żyznej ziemi krateru uprawia się winorośl, z której powstają nie tylko białe czy czerwone wina, ale też lokalny manecon. Nieco niżej natkniemy się na poletka świetnej jakości kawy, którą skupuje m.in. Starbucks. Nie jest to jednak najlepsze miejsce na plażowanie. Plaż znajdziemy tam tylko kilka, wszystkie z czarnym piaskiem.


BRAVA

Brava to najmniejsza z zamieszkałych, najbardziej niedostępna, a zarazem najbardziej zielona wyspa Cabo Verde. Jej tajemniczość od lat przyciąga odwiedzających, choć dostać się tu niełatwo. Dostępny jest transport jedynie drogą morską, a wzburzone morze wokół wyspy to praktycznie codzienność.

Stolica Bravy, Nova Sintra, to perełka sama w sobie. Miasteczko jest pięknie położone w dolinie, otoczone zielonymi wzgórzami i obficie porośnięte tropikalną roślinnością. Drzewa smocze przeplatają się tam z krzakami kawy i kwiatami hibiskusa. Co jednak wyróżnia stolicę tej wyspy? Nazwa ‘Nova Sintra’ wzięła się nieprzypadkowo, bo od portugalskiej Sintry. Domy postawione tutaj przez Portugalczyków były budowane na wzór tych z podlizbońskiego miasteczka.

Na wyspie nie znajdziemy majestatycznych szczytów ani poszarpanych pasm górskich, ale dalej jest to dobre miejsce na trekkingi. Warto wspiąć się ponad stolicę, by zobaczyć w dole nie tylko Novą Sintrę, ale też wyspę Fogo przy dobrej widoczności. Najpiękniejszy szlak na Bravie prowadzi od Nova Sintra do Faja d’Agua, skąd w XIX wieku wielu mieszkańców wyspy odpływało na amerykańskich statkach na połowy wielorybów.

Brava przypadnie do gustu miłośnikom slow life. Nie ma drugiego takiego miejsca na archipelagu, gdzie nie dostrzegało by się tak mocno znaczenia słów no stress. Tu wszystko dzieje się powoli i jest uzależnione od przypłynięcia (lub nie) promu. Mieszkańcy wyspy są też inni od pozostałych Kabowerdyjczyków – bardziej spokojni, często też nieśmiali! To ewenement na skalę całego archipelagu.


SANTO ANTAO

Santo Antao, druga największa wyspa archipelagu, ma wiele do zaoferowania odwiedzającym. Przede wszystkim jest to raj dla miłośników trekkingu. Wyspa poprzecinana jest pasmami górskimi i dolinami, w których przycupnęły barwne wioski. Tras przeznaczonych na wędrówki jest mnóstwo i są na różnym poziomie trudności – znajdziesz tu trasy zarówno po prawie płaskim terenie, jak i dla zaawansowanych piechurów.

Na Santo Antao dostrzeżesz różnorodność krajobrazów górskich. Jadąc na zachód w kierunku najwyższego szczytu wyspy Tope de Coroa, Twoim oczom ukaże się ubogi, księżycowy krajobraz. Natomiast wschód i północny wschód wyspy to tereny dużo bardziej zielone, ze strzelistymi wierzchołkami gór i dolinami porośniętymi bananowcami i trzciną cukrową, których szczególnie dużo w rejonie Paul.

Tajemnicą poliszynela jest fakt, że z Santo Antao pochodzi najlepszy grog na Wyspach Zielonego Przylądka. Grog to mocny alkohol na bazie trzciny cukrowej, produkowany m.in. na Santo Antao. I choć z początku może nam się wydawać zwykłym bimbrem, to warto zasmakować go u źródła. Na wyspie dalej jest produkowany w wielu gospodarstwach, a najlepszy grog dostaniecie prosto od właściciela w plastikowej butelce.

I choć niektórzy uważają, że brak plaż jest dużym minusem Santo Antao, to na plus warto zauważyć, że znajdziemy tu jedne z piękniejszych miasteczek archipelagu. Wysunięte najbardziej na północ wyspy Ponta do Sol oferuje jeden z najpiękniejszych zachodów słońca na Cabo Verde, a Fontainhas nie bez powodu zostało ogłoszone przez National Geographic w 2015 roku drugim najpiękniej położonym miasteczkiem na świecie.

 

SAO VICENTE

Sao Vicente to wyspa, gdzie znajduje się drugie największe miasto na archipelagu – Mindelo. Najczęstsze skojarzenia z Sao Vicente to Cesaria Evora i karnawał, ponoć największy poza Brazylią, ale stolica Barlavento oferuje dużo więcej.

Mindelo jest w mojej opinii najprzyjemniejszym dużym miastem Wysp Zielonego Przylądka. Jego zaletą jest przepiękne położenie nad ogromną zatoką z widokiem na górę Monte Cara i posiadanie najpiękniejszej miejskiej plaży na archipelagu, czyli Laginha. Coroczny karnawał w Mindelo jest też największym na wyspach i czasem, który zupełnie zmienia funkcjonowanie na co dzień nieco leniwego miasta.

Zdecydowana większość wyspy to surowy krajobraz, ale jest on różnorodny. Na Sao Vicente mamy szerokie, otwarte plaże w Salamansa czy Sao Pedro oraz plażę w zatoce Baia das Gatas, gdzie w sierpniu odbywa się jeden z największych festiwali muzycznych Wysp Zielonego Przylądka. Warto też wjechać na najwyższy szczyt wyspy, czyli Monte Verde, skąd rozpościera się piękny widok na zatokę Porto Grande i całe Mindelo.

Na Sao Vicente nie znajdziesz wiele zieleni – ta pokrywa raptem 5% powierzchni wyspy. W zamian za to doświadczysz niepowtarzalnej atmosfery buzującego miasta i masz możliwość szukania śladów Cesarii Evory, słynnej bosonogiej divy, która pochodziła z Mindelo i rozsławiła Wyspy Zielonego Przylądka na cały świat.

 

SAO NICOLAU

Sao Nicolau to kolejna górzysta wyspa archipelagu. Ze względu na brak międzynarodowego lotniska oraz dobrych połączeń z innymi wyspami, jest dużo rzadziej odwiedzana, niż chociażby Santo Antao. Niektórzy nazywają ją nawet zapomnianą wyspą.

Największa atrakcja wyspy to Carbeirinho, czyli nietypowa, piękna formacja skalna przy samym oceanie. Drugiej takiej nie znajdziemy na całym archipelagu! Po tej samej stronie wyspy, czyli na jej zachodnim brzegu, znajdziemy też kilka plaż, jednak nie mają one takiego uroku, jak te na Sal, Boa Vista czy Maio.

Zdecydowaną większość powierzchni Sao Nicolau zajmują góry. Są one są nieco inne od tych na Santo Antao. Wiele z nich prowadzi przez surowe, czasem wręcz czarne, wulkaniczne krajobrazy, jak te w Parku Narodowym Monte Gordo, który oferuje widok 360 stopni na wyspę. Bardzo możliwe, że na Sao Nicolau na szlaku nie spotkasz nikogo i miniesz opuszczone wioski, które zostały porzucone przez mieszańców przez problemy z wodą.

Wyspa jest w większości sucha i skalista, jedynie w głębi lądu znajdziemy Ribeira Prata, czyli zieloną dolinę otoczona dramatycznymi klifami, która jest spichlerzem Sao Nicolau. Warto też zajrzeć do stolicy wyspy o tej samej nazwie, co dolina, która jest kolejnym uroczym kabowerdyjskim miasteczkiem.

Zdjęcia z Sao Nicolau dzięki uprzejmości Emilii z Wyspy Zielonego Przylądka


SANTA LUZIA

Santa Luzia to jedyna z dziesięciu największych wysp archipelagu, która nie jest w ogóle zamieszkana. Surowe warunki geologiczne i brak jakiejkolwiek roślinności wpłynęły na to, że kilkukrotne próby zasiedlania tego miejsca spaliły na panewce.

Czy można się dostać na Santa Luzia? Jest to praktycznie niemożliwe. Słyszałam historie o tych, którzy popłynęli na Santa Luzia z rybakami z pobliskiego Calhau na Sao Vicente. Taka wyprawa jednak, nie dość, że kosztowna, jest też niebezpieczna, gdyż może wokół wyspy bywa mocno wzburzone.

Pozostaje nam więc obserwować wyspę z góry podczas lotu do Mindelo, lub z nabrzeża w Calhau.

A Wy? Zdecydowaliście już, którą Wyspę Zielonego Przylądka wybrać na Wasze wakacje, a która do Was nie przemawia? Dajcie znak w komentarzach, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii 🙂

Chcesz dowiedzieć się, co wyróżnia Wyspy Zielonego Przylądka? Zajrzyj do tego posta!

Interesują Cię inne kolonie portugalskie? Poczytaj o Timorze Wschodnim!

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply