Na pierwszy rzut oka widać, że Kuala Lumpur to nie tylko metropolia gęsto usiana wieżowcami – to, co zwraca uwagę od początku, to bujna, tropikalna roślinność, idealnie komponująca się z życiem miasta. Zieleń widać już od momentu lądowania – obok lotniska piętrzą się lasy palmowe. Coś pięknego. Zielona dżungla przetyka też wieżowce w centrum, co mu dodaje niewątpliwego uroku. Jeśli dodamy do tego upalny, a jednocześnie wilgotny klimat to moje wcześniejsze porównanie do dżungli jest jak najbardziej na miejscu.
ja na tle Petronas Towers
Ale KL (jak miasto nazywane jest przez lokalsów) to nie tylko dżungla z górującymi nad metropolią pięknymi wieżami Petronas Towers. To też miasto, gdzie idealnie widać przenikanie się kultur, tak typowe dla Malezji. Co warto zobaczyć w Kuala Lumpur? W centrum miasta, zaraz obok rozległego placu Merdeka, wyróżnia się kilka budynków, takich jak budynek Sułtana Abdul Samada, zbudowanego w stylu mauretańskim, który wygląda jak żywcem wyjęty z Księgi 1000 i 1 nocy. Ale KL potrafi jeszcze bardziej zaskoczyć. Dwie przecznice od baśniowych budowli mamy Chinatown pełne straganów z tandetnymi ubraniami, ale też małych, prostych knajpek z wyśmienitym chińskim jedzeniem. Zaraz obok znajduje się Little India, a gdzieniegdzie ponad horyzontem świecą w blasku słońca ogromne kopuły meczetów.
Plac Merdeka w dzień i w nocy
KL to miasto naszpikowane wieżowcami, które nie przytłacza, gdyż są one luźno rozrzucone na jego obszarze. W samym centrum, niedaleko głównych atrakcji, znajdują się Lake Gardens, czyli miejskie ogrody. Już sama trasa prowadząca do nich obfituje w bogatą roślinność, a później mamy z czego wybierać: jest ogród z wieloma gatunkami ptaków, inny z orchideami, lecz ja wybrałam najzwyklejszy park, by trochę odpocząć od zgiełku miasta.
W związku z faktem, że główne atrakcje miasta leżą w jednym miejscu, można je zobaczyć w ciągu jednego dnia. Osobiście polecam zorganizowanie krótkich wypadów do miejsc zlokalizowanych w pobliżu KL. Ja wybrałam się do Batu Caves i Putrajaya.
Batu Caves to jedne z głównych atrakcji wokół miasta. To kompleks jaskiń, gdzie jedna z grot została zaadoptowana na buddyjską świątynię, do której trzeba się wspinać po 272 schodkach. Obok nich góruje nad okolicą ponad 40-metrowy posąg boga Murugana, będący największym pomnikiem tego boga na świecie. Polecam odwiedzenie jaskiń – widok hindusów zebranych na modlitwie w świątyni zbudowanej w jamie wysokiej skały robi wrażenie, a już na pewno wywarło je na mnie – Europejce znajdującej się pierwszy raz w Azji.
Putrajaya natomiast przenosi nas w świat niczym z baśni o 1001 i 1 nocy. Jest to miasto, gdzie zlokalizowano siedzibę premiera i ministrów oraz inne budynki rządowe, zostało zbudowane stosunkowo niedawno, bo w latach 90. XX wieku. Architektonicznie miasto nawiązuje do stylu mauretańskiego – najważniejsze budynki w mieście są zwieńczone ogromnymi, charakterystycznymi kopułami. Najważniejszym z nich jest niewątpliwie różowy meczet, jeden z największych w Azji Południowo – Wschodniej. Mimo tej ciekawej stylistyki miasto pozostaje bardzo nowoczesne.
Opis tylko tych dwóch miejsc znajdujących się w pobliżu KL uświadamia nam, że Malezja to ciekawa i niepowtarzalna mieszanka kulturowo – religijna. Nie widać jednak, przynajmniej gołym okiem, tarć pomiędzy różnymi nacjami, chociaż, z drugiej strony, nie mieszają się one między sobą. Jedną cechą wspólną dla wszystkich jest niesamowita życzliwość i chęć niesienia pomocy innym.
Podobał Ci się ten wpis? Będzie mi bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz.
4 komentarze
urokliwie tam!
nawet bardzo! polecam odwiedziny w tej części świata
Swietny blog. Naprawde masz smykalke do pisania:)
Dzięki, miło mi i zapraszam częściej